Hejtowanie i blogi

hejtersiMoją uwagę zwróciła wypowiedź pisemna dziennikarki TVN, pani, która zajmuje się hejtowaniem zawodowo, choć nazywa się to na potrzeby medialne: maglowaniem towarzyskim. W jej wypowiedzi znalazła się krytyka blogowania, głównie blogowania modowego.
Pani napisała, że blogów (blogerów) ci u nas jak świń.

I pojechała po całości po zawartości większości blogów, jej zdaniem – gównianych, nacierając jednocześnie wazeliną te blogi, które się opłaca wyhołubić w obecnym polskim medialnym światku.

Z jednej strony zgadzam się z opinią, że blogów się narobiło i że nie mają one dobrego kontentu (content marketing), ale z drugiej strony zasmuciło mnie, że osoba tak publiczna jest najlepszym przykładem tego, co sama w swym programie hejtuje.

Drugą rzeczą, która wprowadza zamieszanie w Polsce do istoty zaistnienia bloga jako narzędzia marketingowego, jest nie zrozumienie czemu on ma służyć. W naszym kraju większość blogów służy zbieraniu popularności i niestety opiera się na najniższych instynktach ludzkich, a mianowicie szyderstwie i krytykowaniu. Jeżeli piszesz blog, który w swej zawartości nie ma niczego, co może się przyczynić do poprawy życia drugiej osoby, jej spraw zawodowych, konkretnych wiadomości z danej dziedziny, wzrostu umiejętności, poprawy, progresu – to za około 6 miesięcy (może 1 roku) – przestaniesz być czytany.

Następuje bowiem znudzenie i pewnego rodzaju obrzydzenie w stosunku do tych, którzy hejtują innych, a nie dają w zamian żadnych innych pozytywnych wartości. To proces, który, choć powoli, jednak postępuje skutecznie.

Hejtersi są bowiem pierwszym stworzonym przez nasze demokratyczne społeczeństwo plemieniem quazi-małp, walącym czym się da w tych, którzy mają to, czego oni sami nie mają. Odmóżdżeni wyłącznie w wyniku tego, że przestali używać własnych umysłów, a dali się zmanipulować tym, którym się sprzedali za „I like”.  Są po prostu obrazem części naszej społecznej degradacji moralnej. Są tak ogłupiali, że nawet nie wiedzą, że stali się tylko prostym narzędziem. Wkładem do pisania w internecie. Są leniwi i ubezwłasnowolnieni medialnie. Żyją według zasady, że jak dają to trzeba brać. A jak nie dają – to trzeba atakować. Ale.

To nie jest tak, że oni spadli z nieba, że wzięli się znikąd, że ktoś ich nam podrzucił. Przecież to są często członkowie naszych własnych rodzin, znajomi, sąsiedzi, czyjś brat, siostra, czyjś kolega z pracy, przyjaciele naszych dzieci. I to wcale nie jest tak, że oni są ci źli, a my ci dobrzy. Są to akurat te jednostki społeczne, które wykazały się największą podatnością na manipulacje, ogłupianie czy po prostu medialną degradację moralną.

Czy stanowią większość społeczną? Nie. Ale niebezpieczeństwo polega na tym, że osoby publiczne, medialne, dające przykład takiego postępowania są tym wrzodem, którego ropa zanieczyszcza cały organizm.

Jeśli piszesz blog, który zawiera jedynie pełną bakterii ropę – zatruwasz organizm, a organizm zatruty nie będzie mógł już ciebie odżywiać.

Droga, która prowadzi do przetrwania w następnych latach jakiegokolwiek bloga polega na tym, aby blog zawierał coś, co da komuś innemu konkretną korzyść, taką korzyść, którą może wdrożyć w swoje życie, udoskonalić swoje umiejętności, zyskać lepszą pracę, zdać lepiej egzamin, być lepszym specjalistą.

Skupianie się na tym, czy twój blog zbiera coraz więcej lajków – nie prowadzi do niczego, jest uwstecznieniem progresu intelektualnego. Wbrew pozorom nie jesteśmy stworzeni do tego, aby się ewolucyjnie uwsteczniać. Blogi są narzędziem marketingowym, więc sprzedawanie /pisanie pustki, robienie swego rodzaju sekty blogosferskiej, grupy „polskich mesjaszy” posiłkującej się bardzo często najniższymi instynktami czytelników, jest jak sprzedawanie jedynie pustego opakowania. Należy uważać, aby z bycia Kordianem nie przeistoczyć się w reprezentanta „Dziadów”.

Pamiętaj też, że musi upłynąć czas, aby to, co oferujesz na swoim blogu mogło być „wdrożone” w życie przez czytających twój blog, czyli  d o ś w i a d c z o n e  osobiście, musi się sprawdzić (i tu zawsze wyjdzie na jaw czy jesteś rzeczywiście specjalistą w tej dziedzinie, o której piszesz na blogu) , abyś zaistniał w sieci dostawców internetowych. I żeby twój blog zaczął przynosić ci korzyści. To, co zawiera twój blog buduje twoją markę. To się nazywa branding.

Tak więc, po prostu uważaj quo vadis, polski mesjarzu blogowania.

***

10 POWODÓW DLA KTÓRYCH LUDZIE KUPUJĄ

NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE DLA TWOJEGO MARKETINGU: CO SPRZEDAJESZ?

Elwira Stadnik

Advertisements

2 thoughts on “Hejtowanie i blogi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s